Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lisa Bergmann. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lisa Bergmann. Pokaż wszystkie posty

8.08.2016

DZIEŃ VI

OPOLE -> METALCHEM -> PRZYWORY -> MIEDZIANA -> KAMIEŃ ŚLĄSKI -> GÓRAŻDŻE


"I am for an art that takes into account the direct effect of the elements as they exist from day to day apart from representation. The parks that surround some museums isolate art into objects of formal delectation. Objects in a park suggest static repose rather than any ongoing dialectic. Parks are finished landscapes for finished art . A park carries the values of the final, the absolute, and sacred. Dialectics have nothing to do with such things. I am talking about a dialectic of nature that interacts with the physical contradictions inherent in natural forces as they are - nature as both sunny and stormy. Parks are idealizations of nature, but nature in fact is not a condition of the ideal. Nature does not proceed in a straight line, it is rather a sprawling development. Nature is never finished. When a finished work of 20thcentury sculpture is placed in an 18th-century garden, it is absorbed by the ideal representation of the past, thus reinforcing political and social values that are no longer with us. Many parks and gardens are re-creations of the lost paradise or Eden, and not the dialectical sites of the present. Parks and gardens are pictorial in their origin - landscapes created with natural materials rather than paint. The scenic ideals that surround even our national parks are carriers of a nostalgia for heavenly bliss and eternal calmness.
Apart from the ideal gardens of the past, and their modern counterparts - national and large urban parks, there are the more infernal regions - slag heaps, strip mines, and polluted rivers. Because of the great tendency toward idealism, both pure and abstract, society is confused as to what to do with such places. Nobody wants to go on a vacation to a garbage dump. Our land ethic, especially in that never-never land called the "art world" has become clouded with abstractions and concepts. 
Could it be that certain art exhibitions have become metaphysical junkyards? Categorical miasmas? Intellectual rubbish? Specific intervals of visual desolation? The warden-curators still depend on the wreckage of metaphysical principles and structures because they don't know any better. The wasted remains of ontology, cosmology, and epistemology still offer a ground for art. Although metaphysics is outmoded and blighted, it is presented as tough principles and solid reasons for installations of art. The museums and parks are graveyards above the ground- congealed memories of the past that act as a pretext for reality. This causes acute anxiety among artists, in so far as they challenge, compete, and fight for the spoiled ideals of lost situations."


_______________________________LOST IN METALCHEM___________________________



--------------------------------------------------------------------------------------------
NINA ADELAJDA OLCZAK









DZIEŃ V

OPOLE -> KRAPKOWICE -> OTMĘT




DZIEŃ IV

OPOLE -> MOSZNA -.OPOLE

 z Opola do Nysy, czyli jak w miarę bezboleśnie przejechać 90 km... i się nie zmęczyć...

stop in Moszna;)




--------------------------------------------- LISA BERGMANN------------------------------------







5.08.2016

DZIEŃ III

OPOLE - > CHMIELOWICE - > SZYDŁÓW - >SKARBISZOWICE - > TUŁOWICE MAŁE - > LIPNO - > TUŁOWICE 







----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
LAURA PAWELA


----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
LISA BERGMANN


3.08.2016

DZIEŃ II

OPOLE - > CZARNOWĄSY - > DOBRZEŃ - > ŚWIERKLE - > KUP - > MURÓW - >
 OKOŁY - > ŁADZA - > KUP - > DOBRZEŃ MAŁY - > RAJ 






-------------------------------------------------------------------------------------------------
LAURA PAWELA






-------------------------------------------------------------------------------------------------
NINA ADELAJDA OLCZAK



DZIEŃ I

OPOLE - > IZBICKO - > NIWKI - > JEZIORO TURAWSKIE - > JEZIORO SREBRNE - > OSOWIEC - >WĘGRY - > KĘPA 








1.08.2016

LISA BERGMANN

Lisa Bergmann - niemiecka artystka wizualna działająca w obszarze nowych mediów. Ukończyła rzeźbę w Akademii Sztuk Pięknych w Norymbergii, a następnie kontynuowała edukację w zakresie multimediów pod opieką profesora Armina Linkego i Michaela Clegga w Arts and Design University w Karlsruhe. Jej prace opierają się najczęściej na dialektycznych zestawieniach motywów/historii rzeczywistych i fikcyjnych, jednostkowych i ogólnych, naturalnych i sztucznych. Łącząc technikę dokumentacyjną z działaniami performatywnymi, pokazuje, że granica pomiędzy tymi przeciwieństwami jest pozorna, że nie da się jednoznacznie oddzielić tego, co osobiste, od tego, co powszechne/wspólne, tego, co faktyczne, od tego, co funkcjonuje w obszarze idei.
Związana jest z różnymi grupami artystycznymi, takimi jak Lampedusa Research Group, FAK oraz Klangkollektiv Alter Fritz.





31.07.2016

LOGOGRAFOWIE. LANDSZAFT / LOGOGRAPHEN. LANDSCHAFT

Międzynarodowa rezydencja artystyczna / wystawa / warsztaty – 1–19.08.2016 Opole
Wystawa 8–30.09.2016 Karlsruhe
Artystki: Lisa Bergmann, Nina Adelajda Olczak, Laura Pawela, Anna Wiącek

Kuratorka: Natalia Krawczyk


   

„Logografowie” to projekt realizowany przez galerię od 2013 roku, w ramach którego do wspólnej pracy zapraszani są twórcy z regionu i zagranicy. Projekt dotyka tematu podróżowania i lokalności, a główną inspiracją do działań w ramach projektu stała się aktywność logografów jońskich – antycznych podróżników i pierwszych kronikarzy, którzy opisywali/dokumentowali lokalne środowiska: ludzi, fakty, zdarzenia, mity, legendy, architekturę i pejzaż.


W tym roku to właśnie pejzaż będzie tematem dla współczesnych logografów. Zaangażowani w projekt artyści skupią swoją uwagę na wątku, który wydaje się nieistotny i często bywa pomijany. Tymczasem jest to jeden z najważniejszych tematów sztuki, który w dorobku obydwu kultur – niemieckiej i polskiej – ma odmienny status. Sformułowanie takiego tematu jest zachętą do gry z kulturowymi stereotypami poprzez wspólne działanie. Niemiecki Landschaft wyrasta bowiem z wielkiej tradycji romantycznego malarstwa, lubującego się w udramatyzowanych widokach wzburzonego morza, spienionych wodach wodospadów czy efektownych wzniesieniach skalnych i malowniczych przełomach rzek, przypominając chociażby malarstwo Caspara Davida Friedricha. Tymczasem polski landszaft jest raczej określeniem używanym w sposób sarkastyczny, odwołującym się do kiczu, najczęściej w formie oleodruku – jest przypomnieniem, że do Polski moda na wieszanie w domach pejzaży przyszła z Niemiec w formie wysoce skonwencjonalizowanego wyrobu o niezbyt wygórowanych aspiracjach artystycznych. Tym samym landszaft odróżnia się od rodzimych „krajowidoków” czy „krajobrazów”, wzbudzających uczucia wzniosłości i miłości do ojczyzny. Ale te w XIX wieku Polacy malowali najchętniej w Tatrach, a jeszcze częściej – na Kresach Wschodnich. Tam malowali też „pejzaże”, szukając odpowiedników dla francuskich impresyjnych paysages. Jednocześnie nie da się zaprzeczyć, że wielu polskich malarzy lubowało się w tzw. Stimmungach, a oddziaływanie szkoły monachijskiej na polską sztukę jest wprost nie do przecenienia.


„O zewnętrznym ukształtowaniu kraju niewiele można rzec ponętnego. Nie ma efektownych grup skalnych, romantycznych wodospadów, gajów słowiczych itp. Rozciągają się tu płaszczyzny pól uprawnych o glebie przeważnie dobrej i gęste, ponure lasy świerkowe […]” – pisał na początku XIX wieku wielki niemiecki romantyk Heinrich Heine po odwiedzeniu Polski w ramach swojego grand tour. Dokładnie tak wygląda również Opolszczyzna. Dalekie plany, puste, beznamiętne, rolnicze widoki, czasem tylko lekko sfałdowane powierzchnie obsiane zbożem – wydają się jednak bezkresne, jakby były zawieszone poza czasem i geografią. Mają one w sobie coś uniwersalnego jak pocztówkowy pejzaż środowiska Windows ’97, co swego czasu przyciągnęło uwagę (studiującej przez jakiś czas w Opolu) Laury Paweli. Pojawienie się właśnie takiego pejzażu jako wizytówki najpopularniejszego systemu operacyjnego ubiegłego tysiąclecia jest jak upodobanie do otwartych przestrzeni bez granic i kresu, którym charakteryzowało się malarstwo wysoce zindustrializowanej XIX-wiecznej Anglii. O zjawisku tym pisał John Ruskin, że jest ono przejawem „pragnienia wolności oraz natury wyzwolonej spod jarzma człowieka…”


Faktycznie ukształtowanie terenu województwa opolskiego nie zawiera dominujących masywów górskich czy spektakularnych punktów widokowych – jedynym znaczącym wzniesieniem jest uśpiony wulkan o wysokości 408 m n.p.m. Wyrwy w monotonii topografii stanowią wyrobiska po wydobyciu cementu. Potężne dziury w ziemi odsyłają do refleksji o kształtowaniu krajobrazu przez człowieka, jak również do procesów odbywających się bez jego udziału w kategoriach czasu geologicznego. Równinny krajobraz Opolszczyzny przecina rzeka – prawie niewidoczna – leniwa, pozbawiona wartkiego nurtu i efektownych przełomów. Projekt jest próbą redefinicji tematu pejzażu i stawia m.in. pytanie o to, czy monotonna płaszczyzna bez gór i wzniesień, zapewniająca jednak rozległy widok, może być równie inspirująca, co romantyczne wzniesienia, ruiny i widoki otwartego morza. Podejmując próbę analizy obecnych wyznaczników atrakcyjności pejzażu, projekt dotyka tematu podróżowania (turystyki) i lokalności.